Artbooki

Artbook – Tomb Raider The art of survival & Rise of the Tomb Raider Official Artbook + video preview

Wizaulnie Idealnie - recenzja Tomb Raider artbook

W 2013 roku nastąpiło wznowienie serii o nazwie Tomb Raider, którą każdy gracz powinien kojarzyć. Serii, której fenomen jest tak duży, że jej rozpoznawalność wykroczyła poza branżę gier video. Dla samego przykładu o czym mowa, wszystkie jej części sprzedały się w ponad 58 milionach egzemplarzy, a kinowa ekranizacja z 2001 roku była najlepiej zarabiającą adaptacją gier komputerowych (275 milionów $) aż do 2010 kiedy to została zdetronizowana przez Księcia Persji.

Moja wcześniejsza przygoda ograniczyła się jedynie do drugiej części z 1997 roku więc nie mogę powiedzieć o sobie, że byłem fanem Lary Croft i jej przygód. Ale skłoniony pozytywnymi recenzjami branżowych portali sięgnąłem po reboot serii. Jak się okazało była to dobra decyzja, bo świat wykreowany przez studio Crystal Dynamics niesamowicie mnie oczarował swoją dbałością o szczegóły, pięknem i różnorodnością. Nie mogłem więc przegapić okazji, aby zaopatrzyć się w oba artbooki, które ukazały się przy okazji premiery dziesiątej i jedenastej odsłony serii.

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Pierwsze wrażenie

Zawsze na początku zwracam uwagę na rodzaj oprawy. Nie wiem dlaczego, ale tak już mam. Preferuję twardą i jeśli mogę to unikam miękkiej. Co zaś się tyczy tych dwóch artbooków, to tutaj pojawiła się moja pierwsza obawa – The art of survival, w przeciwieństwie do Rise of the Tomb Raider był tylko w tym drugim wariancie. Ale co tam, nie ma wyboru, to bierze się to co jest.

Nadszedł dzień, że otrzymałem paczkę. Rozpakowałem ją. Moje obawy co do jakości pierwszego artbooka szybko się rozwiały. Prawdę powiedziawszy, osobiście, sprawił on na mnie lepsze wrażenie niż kontynuacja w twardej. Obszerniejszy, bo 272 strony w porównaniu do 192. Dobrej jakości gruby papier – w Rise of the Tomb Raider też jest spoko, ale jednak sprawa ciut gorsze wrażenie. Okładka ma co prawdę gorszą ilustrację, ale ogólnie i w jednym, i w drugim przypadku można było chyba wybrać coś ciekawszego. Zresztą na pewno można było. W artbookach jest dużo lepszych ilustracji. Ale to drobny minus. Nie ocenia się przecież po okładce. Liczy się wnętrze, które akurat w obu tych książkach jest świetne. Ostatnią, czysto techniczną rzeczą jest format artbooków – tutaj to akurat standard. 30×22,0cm, drugi 31×23,6cm – oraz język. Ten akurat jest angielski, ale nie jest to skomplikowane słownictwo więc każdy powinien je spokojnie zrozumieć. No i poza tym podstawą artbooków są ilustracje, nie o tekst w nich chodzi, a co za tym idzie nie ma go za dużo – w sumie mogę rzec, że w sam raz. Objaśnia o co chodzi, ale nie przytłacza swoją obecnością grafik umieszczonych w książce. Przejdźmy teraz do…

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

… zawartości

Oba tytuły podzielone są praktycznie na takie same rozdziały. Mamy więc postacie, lokacje, bronie. W Art of the Survival oprócz tego możemy jeszcze znaleźć wizualne materiały promocyjne i archiwum, na który składają się niewykorzystane w produkcji grafiki.

Postacie

Projekty postaci, znajdują się na samym początku. Mamy tutaj Larę, jej sprzymierzeńców, jak i wrogów. Każda postać zawiera również opis, biografię, która stanowiła punkt wyjścia do stworzenia jej designu i lepszego, bardziej realnego umiejscowienia w świecie gry. Projekty są dobrze wykonane i poprawnie ukazane. Ale jak to się mówi, szału nie ma. Te, które najbardziej przypadły mi do gustu to projekty wojowników Oni i Nieśmiertelnych.

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Lokacje / Kreacja świata gry

Następnie przechodzimy do mojej ulubionej części, która – co mnie niezwykle cieszy – jest również najbardziej obszerna. Przechodzimy do projektów lokacji. 174 strony w Art of survival i 110 stron w Rise of the Tomb Raider wypełnione są po brzegi genialnymi ilustracjami, zawierającymi praktycznie wszystkie obszary na jakie może natrafić w obu grach – lasy, jaskinie, wioski, świątynie, klify, statek Endurance, grobowce i całą resztę. Ilość detali zawartych w grafikach pozwala widzowi wręcz przenieść się do świata Tomb Raidera, poczuć jego niesamowity, tajemniczy klimat. Ilustracje i koncepty posiadają „mroczniejszą” kolorystykę, barwy są stonowane, dominują przybrudzone odcienie. Uważam, że tym bardziej potęguje to specyfikę klimatu jaki posiada ta seria. Po prostu kapitalna robota. Brawa dla grafików tworzących koncepty. Dla samego tego rozdziału warto zakupić oba artbooki. Poza tym w zawartym opisie lokacji możemy natrafić na wzmianki o tym, jakie miejsca z rzeczywistego świata były inspiracją dla twórców poszczególnych obszarów oraz na krótki zarys fabuły, który dotyczy danego obszaru. Tak jak wspomniałem wcześniej, dbałość o szczegóły wręcz przytłacza.

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Dodatkowe rozdziały

Na sam koniec przechodzimy do „dodatku” w postaci projektów broni i mniejszych obiektów (związanych przeważnie z ekwipunkiem postaci). Tutaj nie ma żadnych wymyślnych rzeczy. Design nie jest odkrywczy. Po prostu dobrze wpasowuje się w klimat gry.

Pierwszy artbook – The art of Survival – zawiera również (jak już wcześniej wspomniałem) rozdział o materiałach graficznych użytych przy okazji promocji tytułu oraz część poświęconą niewykorzystanym pomysłom. Ogólnie ciekawie się to ogląda. Czasem jako widz można mieć wrażenie, że coś co nie zostało użyte w grze mogło być fajniejsze od finalnej wersji, ale czy tak by było, tego nie wie nikt.

Tomb Raider artbook - recenzja

Tomb Raider artbook – recenzja

Tomb Raider artbook - recenzja

Jak dla mnie oba artbooki to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów serii Tomb Raider, ale również dla każdego fana gier komputerowych i osób, które chciałyby pracować w branży game devu. I jak już pisałem, projekty lokacji wymiatają. Kupcie artbooki dla nich, bo na prawdę warto.

Poniżej zaś mały bonus, który chciałbym dorzucać przy okazji każdej recenzji – czyli podgląd video „strona po stronie” każdego z artbooków.