Thinkstyle

Książki – czy naprawdę nikt już ich nie czyta?

Wizualnie Idealnie - Czy już nikt nie czyta książek?

W ostatnim czasie natrafiam na różne zestawienia poziomu czytelnictwa w naszym kraju. Najświeższy z nich, to ten stworzony przez Bibliotekę Narodową i tak jak pozostałe niestety przedstawia szarą rzeczywistość związaną z książką wśród Polaków. Ogólnie wychodzi na to, że książki to gatunek wymierający i nikt nie czyta. O tym oraz co  mnie denerwuje wśród „czytających” przeczytacie w dalszej części postu.

Statystyki

Początkowo wydawałoby się, że wszystko jest ok. Tytuł dumnie głosi, że 37% osób jednak coś przeczytało. Jednak czym dalej w las, tym gorzej. Już tylko 10% przeczytało więcej niż 7 pozycji. Większość z nas niestety nie kupuje żadnych książek – tutaj aż 66% ankietowanych.

Czytanie z musu

Tutaj chciałem również wtrącić swoje trzy grosze, że jestem zdania, że wyniki byłyby o wiele gorsze gdyby odrzucić młodzież szkolną i studiującą. A dlaczego? Bo większość takich osób czyta książki z przymusu. Tak, dokładnie. Lektury szkolne, czy zaliczenie przedmiotów na studiach wymaga przeczytania tego i owego. Nie robimy tego dla siebie, ale z nałożonego odgórnie obowiązku. Zapewne większość tych osób po zakończeniu edukacji już nigdy nie sięgnie po żadną książkę. Smutne, ale prawdziwe.

Możecie również z oburzeniem zapytać?  – Ale jak to? Przecież ja i masa moich znajomych czytamy różne powieści.

Czytanie pod publiczkę

No i tutaj pojawia się drugi problem. Lans. Narzucenie pewnego lifestylu, który króluje w mediach i na blogach. Ludzie nie czytają bo chcą – analogicznie do sytuacji z wymuszonym czytelnictwem w ramach edukacji. Czytają bo wypada niektóre tytuły znać. Gdy nastał szał na serialową „Grę o Tron” wszyscy zaczęli ją czytać. Sam zdziwiłem się ile osób, które znam, to czyta. Większość z nich wcześniej deklarowała, że nie lubi fantastyki. Ale przeczytali, bo w towarzystwie się o tym rozmawiało. Większość z nich niestety nie dotrwała do końca, nie poznała wszystkich tomów. Robili to dla lansu i wzajemnego „poklepywania się po plecach”.

Analogicznie było chyba z „50 twarzy Greya”. Szaleństwo wśród przedstawicielek płci pięknej osiągnęło niewyobrażalne rozmiary. Większość kobiet to czytała. Większość bała się też to skrytykować, no bo nie można krytykować czegoś co jest popularne wśród większości społeczeństwa. Trzeba było iść z tłumem, podążać za obecnym trendem. Obecnie, tak jak i przy poprzednim przykładzie, większość z nich nie sięgnęła po żadną inną książkę. Nie przeczytały nawet kontynuacji powieści, która tak bardzo im się „podobała”, bo i po co? Kolejna część filmowa już nie była tak mocno promowana w mediach. Jej wynik w boxofficie jest nadal całkiem dobry (378mln $), ale co należy nadmienić już o 200mln gorszy od części pierwszej. Domyślam się, że z trójką będzie jeszcze gorzej.

Tak więc niestety czytelnictwo u nas w kraju prawie nie istnieje. Nie zmienią tego żadne grupy na facebooku – gdzie 20k użytkowników to kropla w morzu. Myślę, że jakby stwierdzić, że 10% społeczeństwa czyta, to i tak będzie dobrze. Ja wśród swoich znajomych chyba nawet i takiej ilości bym nie znalazł. Co nie zmienia faktu, że nie wyobrażam sobie życia bez książek. I co by nie było, gdyby już nikt nie czytał i było to uznawane za coś głupiego, to ja nadal będę czytać. Zresztą przytoczę Wam na koniec mój ulubiony cytat:

Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze. (…) Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie.